Piorunujący finisz Energa Trefl Sopot przesądził o sensacyjnym zwycięstwie nad dotychczas niepokonanym Anwilem Włocławek w meczu rozegranym 6 grudnia 2023 roku w Ergo Arenie w Sopocie. Gospodarze, grający bez dwóch kluczowych zawodników, Paula Scruggsa i Mikołaja Witlińskiego, odwrócili losy spotkania w ostatnich 100 sekundach, pokonując rywali 83:74.
Anwil prowadził, ale skuteczność opuściła Włocławian
Mecz rozpoczął się pod dyktando Anwilu Włocławek, który szybko zbudował kilkunastopunktową przewagę. Piorunujący początek spotkania zwiastował łatwe zwycięstwo gości, jednak ich skuteczność z upływem czasu zaczęła spadać. Włocławianie oddali aż 30 rzutów za trzy punkty, wykorzystując zaledwie 7 z nich. Szczególnie słabo spisał się Elvar Fridriksson, który nie trafił żadnego z dziewięciu oddanych prób.
Mimo słabej skuteczności na obwodzie, Anwil długo utrzymywał prowadzenie, głównie dzięki solidnej grze Michała Michalaka. Rozgrywający wszedł z ławki i zdobył aż 26 punktów, stając się najlepszym strzelcem swojej drużyny. Jednak nawet jego znakomita forma nie wystarczyła, aby powstrzymać sopocki zespół w decydującym momencie.
Sopot odpowiada serią 9:0!
Kluczowym momentem meczu były ostatnie 100 sekund. Przy stanie 74:74, po celnym rzucie za trzy punkty Isaiah Muciusa, wydawało się, że mecz zmierza do dogrywki. Jednak to był sygnał do ataku dla sopocian. Piorunujący zwrot akcji rozpoczął się od celnego rzutu Kaspera Suurorga, który po pięciu próbach wreszcie trafił za trzy punkty. To dało sopockiemu zespołowi prowadzenie, którego Anwil już nie był w stanie odrobić.
W odpowiedzi na rzut Suurorga, zawodnicy Anwilu oddali aż sześć kolejnych rzutów za trzy punkty, ale wszystkie te próby okazały się niecelne. Energa Trefl wykorzystała błędy rywali i zamknęła spotkanie serią 9:0, przypieczętowując sensacyjne zwycięstwo. To był prawdziwy pokaz determinacji i skuteczności w kluczowych momentach.
Brak Witlińskiego, szansa dla Zapały
Absencja Mikołaja Witlińskiego, jednego z liderów Energa Trefl Sopot, dała szansę Szymonowi Zapałowi, który w pełni ją wykorzystał. Podkoszowy zdominował grę w strefie podkoszowej, zdobywając 18 punktów przy wysokiej skuteczności rzutów (8/11). Jego gra była kluczowa dla zwycięstwa sopockiego zespołu. Piorunujący rozwój formy Zapały to jeden z pozytywów tego spotkania dla trenera sopocian.
Oprócz Zapały, ważną rolę odegrał również Mindaugas Kacinas, który zdobył 11 punktów i zebrał aż 16 zbiórek. Jakub Schenk dołożył do tego 19 punktów i 9 asyst, choć jego skuteczność rzutów pozostawiała wiele do życzenia (3/12 z gry). Mimo to, jego wszechstronna gra była nieoceniona dla sopockiego zespołu.
Pierwsza porażka Ginzburga w Anwilu
Dla Ronena Ginzburga, trenera Anwilu Włocławek, był to pierwszy przegrany mecz od momentu objęcia funkcji trenera. Do tej pory jego zespół był niepokonany, ale w Sopocie natrafił na przeciwnika, który okazał się zbyt silny w decydującym momencie. Piorunujący upadek formy Anwilu to sygnał alarmowy dla włocławskiego zespołu.
Ginzburg musiał pogodzić się z faktem, że jego drużyna nie zdołała utrzymać prowadzenia i popełniła zbyt wiele błędów w końcówce meczu. Słaba skuteczność rzutów za trzy punkty oraz brak odpowiedniej odpowiedzi na sopocki finisz przesądziły o porażce Anwilu. Trener z pewnością przeanalizuje ten mecz i wyciągnie wnioski na przyszłość.
Statystyki meczu Energa Trefl Sopot – Anwil Włocławek 83:74
(19:18, 10:24, 31:21, 23:11)
Energa Trefl Sopot: Schenk 19, Zapała 18, Suurorg 16, Kacinas 11
Anwil Włocławek: Michalak 26, Wahl 12, Mucius 10
Zwycięstwo Energa Trefl Sopot nad Anwilem Włocławek to jedno z największych zaskoczeń w tegorocznej edycji Orlen Basket Ligi. Piorunujący zwrot akcji w Sopocie pokazał, że w koszykówce wszystko jest możliwe, a nawet najsilniejsi mogą przegrać. Ten mecz z pewnością na długo zapadnie w pamięć kibicom koszykówki.
Ten wynik z pewnością wstrząśnie tabelą Orlen Basket Ligi i zmusi inne zespoły do jeszcze większego wysiłku. Energa Trefl Sopot udowodniła, że jest w stanie walczyć z najlepszymi, nawet w osłabionym składzie. Anwil Włocławek natomiast będzie musiał przeanalizować swoje błędy i wrócić na zwycięską ścieżkę.
Piorunujący triumf sopocian to dowód na to, że w koszykówce liczy się nie tylko talent, ale także determinacja, skuteczność w kluczowych momentach i umiejętność radzenia sobie z presją. Ten mecz był prawdziwą lekcją dla obu zespołów i z pewnością wpłynie na ich dalszą grę w sezonie.
