6 grudnia 2023 roku Sąd Najwyższy Ukrainy ostatecznie rozstrzygnął sprawę pomiędzy Ludmiłą Ignatenko a HBO. Wdowa wniosła pozew w 2020 roku, zarzucając platformie streamingowej bezprawne wykorzystanie jej imienia i imienia jej zmarłego męża w serialu “Czarnobyl”. Twierdziła, że twórcy serialu, posługując się “licencją artystyczną”, zniekształcili prawdę i narazili ją na dodatkowy ból. Domagała się 2,5 mln hrywien (około 60 tys. dolarów) oraz usunięcia scen, w których pojawia się jej imię.
Serial “Czarnobyl” – fenomen, który przyniósł miliardy
Serial “Czarnobyl”, wyprodukowany przez HBO w 2019 roku, stał się globalnym fenomenem. Poruszająca historia katastrofy, znakomita reżyseria i aktorstwo przyciągnęły przed ekrany miliony widzów na całym świecie. Miliardy widzów śledziły losy likwidatorów awarii i osób dotkniętych promieniowaniem. Choć HBO oficjalnie nie ujawnia danych dotyczących zysków z serialu, szacuje się, że mogły one sięgnąć aż 3 mld dolarów – porównywalnie z dochodami z “Gry o Tron”. To ogromna suma, która pokazuje skalę sukcesu komercyjnego produkcji.
Jednak sukces ten miał swoją ciemną stronę. Ludmiła Ignatenko, której historia stała się jednym z centralnych wątków serialu, nie została wcześniej poinformowana o jego produkcji. Jak sama przyznała w wywiadzie dla BBC, była zaskoczona i zszokowana, gdy dowiedziała się o emisji serialu. “Nie porozmawiano ze mną, nie przygotowano mnie” – powiedziała. Po premierze serialu została zasypana telefonami od dziennikarzy, a nawet musiała uciekać ze swojego mieszkania w Kijowie, aby uniknąć natłoku mediów. Miliardy wyświetleń serialu oznaczały dla niej lawinę niechcianej uwagi i ponowne przeżywanie traumatycznych wydarzeń.
Walka o godność i prawo do imienia
Sprawa Ludmiły Ignatenko to nie tylko historia o pieniądzach, ale przede wszystkim o godności i prawie do ochrony dobrego imienia. W pozwie wdowa argumentowała, że wykorzystanie jej imienia i imienia jej męża bez jej zgody narusza jej prawa osobiste. Twórcy serialu w odpowiedzi twierdzili, że użycie prawdziwych nazwisk likwidatorów miało na celu podkreślenie dokumentalnego charakteru produkcji i nie spowodowało żadnej szkody moralnej. Sąd Najwyższy Ukrainy ostatecznie przyznał rację Ignatenko, stwierdzając naruszenie prawa, ale odrzucił jej żądanie usunięcia scen z serialu. Uzasadniając decyzję, sąd podkreślił, że ingerencja w już opublikowane dzieło artystyczne mogłaby doprowadzić do jego zniekształcenia i naruszenia praw innych osób.
Ostatecznie, 16 listopada 2023 roku, Sąd Kasacyjny ds. Cywilnych, część Sądu Najwyższego Ukrainy, przyznał Ludmile Ignatenko 500 tys. hrywien (około 11,5 tys. dolarów) tytułem zadośćuczynienia moralnego. Choć kwota ta jest znacznie niższa od żądanej przez powódkę, stanowi symboliczne uznanie jej cierpienia i naruszonych praw. Miliardy zysków HBO kontra zaledwie kilkanaście tysięcy dolarów zadośćuczynienia – czy to wystarczająca rekompensata za ból i stres, którego doświadczyła Ludmiła Ignatenko?
Co dalej z prawami osób prywatnych w świecie wielkich produkcji?
Sprawa Ludmiły Ignatenko to ważny precedens, który może mieć wpływ na przyszłe produkcje filmowe i telewizyjne. Pokazuje, że twórcy nie mogą ignorować praw osób prywatnych, których historie stają się inspiracją dla ich dzieł. Konieczne jest uzyskiwanie zgody na wykorzystanie imion, nazwisk i innych danych osobowych, a także dbanie o to, aby przedstawiane historie były rzetelne i szanujące godność osób dotkniętych tragedią. Miliardy dolarów nie mogą usprawiedliwiać braku szacunku dla ludzkich uczuć i doświadczeń.
Ta historia z pewnością skłania do refleksji nad etycznymi aspektami tworzenia rozrywki. Czy zyski finansowe powinny być priorytetem, czy też ważniejsze jest dbanie o dobro osób, których historie opowiadamy? Czy twórcy mają prawo do “licencji artystycznej”, jeśli ta wiąże się z naruszaniem praw i cierpieniem innych? To pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi, ale które powinniśmy sobie zadawać, oglądając kolejne produkcje filmowe i telewizyjne. Miliardy widzów na całym świecie mają wpływ na to, jakie historie są opowiadane i w jaki sposób.
Sprawa Ludmiły Ignatenko to przypomnienie, że za każdym sukcesem komercyjnym kryją się ludzkie historie, często pełne bólu i cierpienia. Pamiętajmy o tym, oglądając filmy i seriale, i bądźmy świadomi wpływu, jaki mają one na życie osób, których losy przedstawiają. Miliardy zysków nie mogą przysłonić moralnych obowiązków twórców i producentów.
Czy uważacie, że kwota zadośćuczynienia przyznana Ludmile Ignatenko jest adekwatna do jej cierpienia? Jakie zmiany powinny zostać wprowadzone w prawie, aby lepiej chronić prawa osób prywatnych w świecie wielkich produkcji? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!
