Kulisy weekendowej operacji w Wenezueli, zakończonej schwytaniem prezydenta Nicolasa Maduro przez amerykańskie służby, ujawniają złożony zestaw motywacji i rozgrywek, wykraczających poza deklarowane cele związane z walką z narkotykami i stabilizacją regionu. Zdarzenie, które miało miejsce 6 grudnia 2025 roku, w Caracas, Wenezuela, stanowi punkt zwrotny w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych i rodzi pytania o przyszłość tego kraju oraz szersze implikacje dla Ameryki Łacińskiej.
Decyzja Trumpa: Od powściągliwości do interwencji
Interwencja w Wenezueli stanowi wyraźny odwrót od wcześniejszych postaw Donalda Trumpa. Podczas jego pierwszej kadencji rozważano interwencję militarną, jednak ostatecznie prezydent został przekonany do rezygnacji z tego pomysłu przez ówczesnych doradców: Rexa Tillersona (sekretarz stanu), Jamesa Mattisa (sekretarz obrony) oraz H.R. McMastera (doradca ds. bezpieczeństwa narodowego). Obecna operacja, przeprowadzona w nocy z piątku na sobotę, stanowi eskalację zaangażowania USA w wewnętrzne sprawy Wenezueli. Kulisy tej zmiany decyzji wiążą się z rosnącym wpływem tzw. “jastrzębi” frakcji w administracji Trumpa, reprezentowanej przez sekretarza stanu Marco Rubio i szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha.
Według źródeł w Białym Domu, Rubio i Hegseth od miesięcy naciskali na zwiększenie presji na reżim Maduro, argumentując, że jest on autorytarnym handlarzem narkotyków, destabilizującym region. Ich argumentacja znalazła podatny grunt w kontekście pogarszającej się sytuacji gospodarczej w Wenezueli i rosnących wpływów Chin i Rosji w tym kraju. Trump, zdając sobie sprawę z wewnętrznych problemów i krytyki ze strony byłych sojuszników, dostrzegł w operacji w Wenezueli szansę na odwrócenie uwagi od problemów wewnętrznych i umocnienie swojej pozycji.
Wewnętrzne rozgrywki w Waszyngtonie i reakcje polityczne
Operacja w Wenezueli nie była pozbawiona kontrowersji w Stanach Zjednoczonych. Choć większość zwolenników Trumpa, w tym Steve Bannon, strateg prezydenta, pozytywnie oceniła decyzję, nazywając ją “śmiałą i genialną”, nie brakowało głosów krytyki. Były przewodniczący Senatu Mitch McConnell, choć nie jest bliskim sojusznikiem Trumpa, również pochwalił działania militarne, określając Maduro “bandytą”. Kulisy tych reakcji wskazują na podziały w Partii Republikańskiej, ale również na powszechne przekonanie o konieczności podjęcia działań wobec reżimu w Caracas.
Matthew Kroenig, były urzędnik Pentagonu, obecnie w Atlantic Council, stwierdził w rozmowie z POLITICO: “Nikt nie chce popaść w konflikt z osobami w Białym Domu blisko związanymi z prezydentem”. To zdanie oddaje atmosferę strachu i niepewności panującą wśród polityków i urzędników, którzy obawiają się sprzeciwu wobec decyzji prezydenta. Kulisy tych obaw wiążą się z reputacją Trumpa jako polityka nieprzewidywalnego i skłonnego do osobistych ataków na swoich krytyków.
Konsekwencje operacji i przyszłość Wenezueli
Schwytanie Nicolasa Maduro i przejęcie władzy przez wiceprezydent Delcy Rodriguez, lojalną wobec obalonego prezydenta, stawia przed Stanami Zjednoczonymi poważne wyzwania. Trump zapowiedział, że USA będą “rządzić tym krajem”, co budzi obawy o naruszenie suwerenności Wenezueli i potencjalne konflikty z innymi państwami regionu. Kulisy tej decyzji pozostają niejasne, jednak eksperci sugerują, że Trump dąży do szybkiego przywrócenia stabilności i zapewnienia dostępu do wenezuelskich zasobów naturalnych, w szczególności ropy naftowej.
Nie wiadomo jeszcze, czy zwolennicy zmiany reżimu w Wenezueli osiągną swój cel, jakim jest demokratyczna transformacja kraju. Sytuacja jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Wiele zależy od reakcji społeczności międzynarodowej, w szczególności Chin i Rosji, które utrzymywały bliskie relacje z reżimem Maduro. Kulisy dyplomatycznych rozmów wskazują na próby mediacji i znalezienia kompromisu, jednak perspektywy na osiągnięcie porozumienia są niewielkie.
Operacja w Wenezueli stanowi również sygnał o zmianie priorytetów w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Pierwszy rok drugiej kadencji Trumpa charakteryzuje się znacznie większym zaangażowaniem w konflikty zagraniczne, niż przewidywał kandydat Trump lub Trump podczas swojej pierwszej kadencji. Kulisy tej zmiany wiążą się z rosnącym wpływem “jastrzębi” frakcji w administracji i przekonaniem o konieczności bardziej asertywnej polityki wobec państw uznawanych za zagrożenie dla interesów USA.
Warto zauważyć, że decyzja o interwencji w Wenezueli jest sprzeczna z wcześniejszymi deklaracjami Trumpa o ograniczeniu zaangażowania USA w “wieczne wojny” i skupieniu się na problemach wewnętrznych. Kulisy tej sprzeczności wskazują na ewolucję poglądów prezydenta i jego gotowość do podejmowania ryzykowanych decyzji w celu umocnienia swojej pozycji i realizacji swoich celów politycznych.
Przyszłość Wenezueli pozostaje niepewna. Operacja przeprowadzona przez USA może doprowadzić do dalszej destabilizacji kraju i pogorszenia sytuacji humanitarnej. Konieczne jest znalezienie pokojowego rozwiązania konfliktu i zapewnienie Wenezuelczykom możliwości budowania demokratycznego i prosperującego państwa. Kulisy tego procesu będą wymagały zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron i gotowości do kompromisu.
