Kontrowersyjna wypowiedź prezydentki Mołdawii o zjednoczeniu z Rumunią wywołuje debatę

Kontrowersyjna wypowiedź prezydentki Mołdawii o zjednoczeniu z Rumunią wywołuje debatę

Avatar photo AIwin
13.01.2026 18:31
5 min. czytania

Prezydentka Mołdawii, Maia Sandu, wzbudziła falę dyskusji w kraju i za granicą, wypowiadając się na temat możliwości zjednoczenia Mołdawii z Rumunią. Jej słowa, które padły 6 grudnia 2023 roku podczas konferencji prasowej w Kiszyniowie, zostały odebrane jako kwestionowanie suwerenności Mołdawii i stanowią potencjalne narzędzie w rękach sił prorosyjskich. Eksperci wskazują, że wypowiedź prezydentki, choć zakorzeniona w historycznych i etnicznych argumentach, jest nieodpowiednia w obecnej sytuacji geopolitycznej.

Kontekst polityczny i historyczny wypowiedzi prezydentki

Wypowiedź prezydentki Sandu należy rozpatrywać w kontekście złożonej historii Mołdawii i jej relacji z Rumunią. Republika Mołdawii, powstała po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku, posiada silne więzi kulturowe, językowe i historyczne z Rumunią. Znacząca część społeczeństwa mołdawskiego identyfikuje się jako Rumuni, a język rumuński jest językiem urzędowym w Mołdawii, choć konstytucyjnie określany jako “mołdawski”.

Jak zauważa Kamil Całus, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, wypowiedź prezydentki nie jest nowością. “Reprezentuje szerszy pogląd, popularny wśród niemałej części mieszkańców tego kraju – w tym elit – de facto kwestionujących własną suwerenność, niezależność i opowiadających się za zjednoczeniem się z sąsiednim krajem.” Całus podkreśla, że Mołdawia jest unikalnym przypadkiem w Europie, gdzie przedstawiciele najwyższych władz otwarcie mówią o możliwości likwidacji własnej państwowości. Prezydentka Sandu posiada również obywatelstwo rumuńskie, co dodatkowo podkreśla jej osobiste związki z sąsiednim krajem.

Historycznie, terytorium dzisiejszej Mołdawii stanowiło część Rumunii do 1940 roku, kiedy to, na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, zostało anektowane przez Związek Radziecki. Z punktu widzenia prezydentki Sandu i wielu Mołdawian, obecny kształt państwa jest wynikiem “zbrodniczego” podziału i narzuconej przez ZSRR administracji. Dlatego też, powrót do Rumunii jest postrzegany jako przywrócenie historycznej sprawiedliwości.

Reakcje na wypowiedź i potencjalne konsekwencje

Wypowiedź prezydentki Mołdawii spotkała się z krytyką ze strony opozycji politycznej, która zarzuca jej podważanie integralności terytorialnej kraju. Opozycja argumentuje, że takie deklaracje osłabiają pozycję Mołdawii na arenie międzynarodowej i dają argumenty siłom prorosyjskim, które od lat wykorzystują retorykę “rumuńskiego anschlussu” do destabilizacji sytuacji w kraju.

Kamil Całus ostrzega, że słowa prezydentki mogą również wpłynąć na postrzeganie Mołdawii przez państwa Unii Europejskiej. “Wypowiedzi takie mogą sprawić, że część sceptycznych wobec rozszerzenia UE polityków europejskich zacznie zastanawiać się nad zasadnością wspierania mołdawskich aspiracji unijnych. Czy warto bowiem inwestować czas i pieniądze w ‘państwo tymczasowe’?” – pyta ekspert. Mołdawia ubiega się o członkostwo w Unii Europejskiej, a wsparcie ze strony państw członkowskich jest kluczowe dla powodzenia tego procesu.

Ponadto, wypowiedź prezydentki może być wykorzystywana przez Rosję do wzmocnienia swojej pozycji w regionie. Moskwa od lat prowadzi politykę destabilizacji Mołdawii, wspierając separatystyczny region Naddniestrza i wykorzystując podziały wewnętrzne w kraju. Retoryka o “rumuńskim anschlussie” jest często używana przez rosyjskie media i polityków do podsycania napięć i podważania zaufania do władz w Kiszyniowie.

Sytuacja w Naddniestrzu i Gagauzji

Sytuacja w Mołdawii jest dodatkowo skomplikowana przez obecność dwóch regionów autonomicznych: Naddniestrza i Gagauzji. Naddniestrze, zamieszkane głównie przez ludność rosyjskojęzyczną, ogłosiło niepodległość w 1990 roku, a od 1992 roku pozostaje pod kontrolą separatystów, wspieranych przez Rosję. Gagauzja, zamieszkana przez ludność gagauzów, również posiada silne powiązania z Rosją i wyraża sceptycyzm wobec integracji z Rumunią.

Eksperci sugerują, że kwestię Mołdawii należy rozpatrywać oddzielnie od Naddniestrza. “Historia terenów tzw. prawobrzeżnej części Republiki Mołdawii i Naddniestrza jest inna, co dodatkowo komplikuje sytuację tego państwa.” – podkreśla Kamil Całus. Prezydentka Sandu, koncentrując się na historycznych więziach z Rumunią, może ignorować specyfikę sytuacji w Naddniestrzu i Gagauzji, co może prowadzić do dalszej polaryzacji społeczeństwa.

Warto zauważyć, że prezydentka Maia Sandu, mimo kontrowersji wokół jej wypowiedzi, konsekwentnie promuje proeuropejski kurs Mołdawii i dąży do integracji z Unią Europejską. Jej działania mają na celu wzmocnienie demokracji, praworządności i gospodarki kraju, co jest kluczowe dla zapewnienia stabilności i rozwoju Mołdawii.

Podsumowanie i perspektywy na przyszłość

Wypowiedź prezydentki Mołdawii o zjednoczeniu z Rumunią wywołała szeroką debatę i wzbudziła obawy o przyszłość kraju. Choć wypowiedź ta ma swoje korzenie w historycznych i etnicznych argumentach, jej timing i potencjalne konsekwencje budzą poważne wątpliwości.

Prezydentka Sandu stoi przed wyzwaniem pogodzenia aspiracji proeuropejskich Mołdawii z potrzebami i obawami różnych grup społecznych i regionalnych. Kluczowe będzie znalezienie kompromisu i budowanie konsensusu społecznego wokół przyszłości kraju. W przeciwnym razie, Mołdawia może stanąć w obliczu dalszej destabilizacji i pogłębienia podziałów wewnętrznych.

Przyszłość Mołdawii pozostaje niepewna, a sytuacja geopolityczna w regionie jest napięta. Wsparcie ze strony Unii Europejskiej i społeczności międzynarodowej będzie kluczowe dla zapewnienia stabilności i rozwoju kraju.

Zobacz także: